O wyższości postawy stojącej nad klęczącą*

*Tekst byl pierwotnie opublikowany na blogu “My Opera” 18 marca 2013 r. Przypominam go i aktualizuję w związku z trwającą od tygodnia bilbordową kampanią zilustrowaną ponizej 

Samozwańczy stróże ortodoksji katolickej ze Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Piotra Skargi uruchomili kolejną akcję protestacyjną. Tym razem jej przedniotem jest  udzielanie komunii  na rękę, zainicjowane przez parafie w związku z pandemią koronawirusa. Formalnie ta forma przyjmowania Eucharystii jest w Polsce dozwolona od roku 2005  (głównie z uwagi na odwiedzającyh nasz kraj cudzoziemców), ale w praktyce nie byla dotąd stosowana. Czytaj dalej

Fascynacja makabrą i strachem

„Tratwę Meduzy” Théodore Géricaulta znałem od wczesnej młodości. Znalazłem ją w książce zawierającej przejmujące dreszczem opowiadania Edgara Alana Poe, mieszankę fikcji i prawdy o wędrowcach poprzez dzikie kraje i podróżnikach zamarzających w lodach Arktyki, o ich śmierci w najdziwaczniejszych męczarniach. Wśród nich znajdowała się opowieść o „tratwie Meduzy”. Sam obraz zobaczyłem wiele lat później. Nie w oryginale. Nigdy nie byłem w Luwrze. Czytaj dalej

Pancerne rόżańce „Żołnierzy Chrystusa”

Osobliwości polskiego katolicyzmu (44)

Do tej pory o osobliwościach polskiego katolicyzmu pisałam w tonie żartobliwym i/lub szczerze zdumionym (obserwuję je zza oceanu, gdzie katolicyzm  nie jest aż tak bardzo upolityczniony). Informacje o uformowaniu się wspόlnoty o charakterze paramilitarnym poważnie mnie jednak zaniepokoiły. Chodzi o wspieranyvh prawnie przez Ordo Iuris “Żołnierzy Chrystusa”, ktόrzy otwarcie mόwią o „walce w obronie ojczyzny i tradycyjnej rodziny, zagrożonej przez LGBT”. Czytaj dalej

Malarz wiecznej ciszy i spokoju

800px-Vilhelm_Hammershoi_-_Interieur_mit_Rueckenansicht_einer_Frau_-_1903-1904_-_Randers_KunstmuseumObrazy Vilhelma Hammershøi zobaczyłem po raz pierwszy 20 lat temu na wystawie w Guggenheim Museum poświęconej jego twórczości. Od wtedy ów mało znany Duńczyk stał się jednym z moich najulubieńszych artystów.

Dlaczego dzieła jednego malarza podobają się, a innego – nie? Zwykle mówi się w takich sytuacjach o niedocieczonych, całkowicie indywidualnych sympatiach i antypatiach. Kwestia skończona. Myślę jednak, że takimi (intuicyjnymi) wyborami rządzą pewne reguły, z których pierwszą i naczelną zasadą jest zgodność obrazu (jego treści i kompozycji) z dyspozycjami psychicznymi odbiorcy. Są zróżnicowane, ale niekoniecznie absolutnie dowolne. Czytaj dalej

O niezbędności Konwencji Stambulskiej

Zapowiedź ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry, o podjęciu działań zmierzających do wypowiedzenia konwencji stambulskiej zbiegła się w czasie z głośnym już wystąpieniem w amerykańskim Kongresie deputowanej z ramienia partii demokratycznej, Alexandrii Ocasio-Cortez. Rzecz dotyczyła niewybrednych atakόw słownych pod jej adresem, jakich dopuścił się republikański kongresmen, Ted Yoho, oraz jego pόźniejszych – rόwnie seksistowskich – “przeprosin”. Czytaj dalej

Jezus – pierwszy agnostyk czy pierwszy humanista?

Twarda to mowaWpis ten jest inspirowany „tekstem programowym” prof. Stanisława Obirka, którego książki i  publicystykę czytam na bieżąco, bo bliska jest mi deklarowana przez niego postsekularna duchowość – wolna od instytucjonalnych regulacji i dogmatycznej stagnacji. Jest to rodzaj wiary ewoluującej wraz z nieustannym psychoduchowym i intelektualnym rozwojem wierzącej osoby. Co jednych prowadzi ku “wierze pogłębionej”, innych ku niewierze lub agnostycznemu zawieszeniu sądów na temat doktrynalnych rozstrzygnięć teologów dotyczących istnienia Boga.  Czytaj dalej

Teologiczna debata przy „studni miłości”

Rozmowa Jezusa z Samarytanką (J 4:6-29)* przy studni Jakuba to bodajże najbardziej zagadkowa (długo szukałam odpowiedniego przymiotnika) opowieść ewangeliczna. Objaśniana jednak tak, jakby była teologicznie oczywista. Bo cóż nieoczywistego może być w spotkaniu żydowskiego rabina z “notoryczną grzesznicą” i objawieniu się jej jako oczekiwany Mesjasz – po uprzednim przedyskutowaniu z nią teologicznie fundamentalnego tematu istoty samego Boga? Omawiającym tę perykopę kaznodziejom zdaje się być rzeczą nad wyraz zrozumiałą, że Jezus, po pierwsze – wiedział o wszystkich ludzkich grzechach (a tych alkowianych w szczególności), po drugie – znał wykładaną w dzisiejszych seminariach teologię, po trzecie – zgodnie z nią nauczał spotykane na swej drodze osoby, a upadłe grzesznice zwłaszcza (stąd w egzegezach taki właśnie status Marii Magdaleny). Czytaj dalej

PiS, czyli polityka i sacrum

Osobliwości polskiego katolicyzmu (43)

Kiedy ponad osiem lat temu zaczynałam ten cykl, nie przypuszczałam, że aż tak się rozrośnie. Tym bardziej, że do pewnych specyficznie polskich przejawów religijności zdążyłam już przywyknąć na tyle, by przestać je traktować jako coś osobliwego. Miałam nawet nadzieję, że limit absurdów się wyczerpał i już niczym bardziej kuriozalnym świata nie zadziwimy. Czytaj dalej

Nieśmiertelność vs. zbawienie

Mόj wpis, Śmierć i grzech pierworodny, wymaga ciągu dalszego – po pytaniach zawartych w komentarzu “wiernej czytelniczki”: Czy Autorka wierzy w życie po śmierci? Bo skoro z Biblii miałoby wynikać, że ludzie nie zostali stworzeni jako nieśmiertelni, to skąd nadzieja na zmartwychwstanie, explicite wyrażana w innych tekstach na tym blogu? Na pierwsze pytanie już odpowiedziaƚam: Nie tyle wierzę, co mam taką nadzieję. Rozrόżnienie o tyle istotne, że nie jest to wiara w sensie wyznaniowo-religijnym, tj. oparta na dogmatach konkretnej doktryny. To raczej zaufanie do uniwersalnej intuicji – obecnej w każdej religii – o jakiejś kontynuacji osobowego istnienia po śmierci. Czytaj dalej

Widziane z perspektywy Boga. Dosłowność i metafora

„Myśliwi w śniegu” – krajobraz zimowy Petera Breughela – to wielka rzadkość w malarstwie, do dzisiaj nawet. Obraz powstał w roku 1565, prawdopodobnie jako jeden z serii wizerunków ilustrujących miesiące. Zachowało się tylko pięć obrazów. Czy powstało siedem dalszych? – nie ma na to dowodu. To tylko domysł, bo tego typu sztuka była w tamtych wiekach niezmiernie popularna, więc zakłada się, że na pewno Breughel namalował cały roczny cykl. Czytaj dalej