U schyłku życia

Starość, najgorsza część życia. Najtrudniejsza do pokonania. Rzecz nawet nie tyle w niedołęstwie ciała i mnóstwie dolegliwości, chorób, przypadłości fizycznych i psychicznych trapiących ludzi w podeszłym wieku, co w ogromie piętrzących się wspomnień z całego życia, marzeń, projekcji. Straszne, bo daremne. Było, minęło… a jednak nie sposób uciec przed rozpamiętywaniem. Starość to życie tym, co przeszłe, a które coraz silniej po prostu się narzuca. Bezceremonialnie, coraz natarczywiej wdzierają się w świadomość wspomnienia. Poczucie utraty kontroli nad świadomością. A przy tym jeszcze „dziwaczne” wrażenie, jakbym ciągle był młody. To samo dzieje się w snach: nie śnię o sobie jako o starym, ale o młodym. Czy to znaczy, że „dusza” jest ciągle młoda, tylko ciało coraz słabsze, nieudolne, nieforemne?

Czytaj dalej

Agon, polemos i dialektyka duchowości

Z uwagą przeczytałam na stronie Christianitas.org tekst Walki duchowe i nieduchowe Justyny Melonowskiej, która dokonuje podziału i ewaluacji duchowych zmagań wierzących na dwa typy: agon i polemos (wywodzących się od mitologicznych imion „mniejszych” bóstw greckich, Agona i Polemosa). O ile sam podział na poziomie meta wydaje się interesujący, to ewaluacja arbitralnie przypisanych mu podmiotów, tj. współczesnych wyznawców katolicyzmu konsensualnego (progresywnego) – polemosowi, i tradycjonalizmu – agonowi, budzi poważne zastrzeżenia.

Czytaj dalej

O zmartwychwstaniu w ciele wg św. Grzegorza z Nyssy*

Problem ciała – jego percepcji, hipotez co do jego ontologicznego statusu jak również egzystencjalnego i moralnego stosunku do niego – niemal od początku kształtowania się doktryny chrześcijańskiej należał do zagadnień kluczowych. A było tak dlatego, iż rodzące się chrześcijaństwo musiało zmierzyć się z różnymi na ten temat koncepcjami, które powstały wcześniej na gruncie filozofii greckiej, a także myśli hebrajskiej, opierającej się przede wszystkim na Biblii i komentarzach do niej. Pośród tych koncepcji, dotyczących relacji między duszą a ciałem, wzrastało chrześcijaństwo. I do nich wszystkich musiało się ustosunkować, by utworzyć własne dogmaty pomiędzy teologicznymi rozmaitościami i sprzecznościami. Niektórzy w ogóle mieli problem z pojęciem zmartwychwstania – czy kiedykolwiek nastąpi w całej dosłowności. Inni znów (adwersarze św. Pawła) twierdzili, że już się dokonało, co oznacza, iż pojmowali je czysto spirytualistycznie, jako wyłącznie duchowe przejście ze śmierci do Życia – i to już za życia.

Czytaj dalej

Śmierć w wierszach polskiego baroku

Wiersze polskiego baroku, potężne w słowach, najlepsza polska poezja – medytacyjna, pokutna, optymistycznie elegijna. Autorzy, a mnóstwo ich było w XVII i XVIII wieku, reprezentują bez wyjątku radykalny dualizm: ciało i dusza to dwa odrębne elementy na chwilę tylko w człowieku złączone.
Pytasz się, co jest żywot na tym świecie człeczy? […] Przesmyk z macieżyńskiego żywota do grobu, / Od zejścia ciała z duszą, do rozstania obu. (Wacław Potocki – Żywot ludzki)

Czytaj dalej

Asceza i humor. Mądrość i sztuka życia Ojców Pustyni*

Praktykowana na różne sposoby asceza jest obecna w wielu kulturach od czasów najdawniejszych do współczesności. Oczywiście zbiór zachowań kwalifikowanych jako ascetyzm jest bardzo liczny i złożony, zaś jego poszczególne elementy i ich konfiguracje kształtowały się zależnie od warunków społecznych, ekonomicznych, politycznych, a nawet geograficznych i klimatycznych. Trudno zatem jednoznacznie zdefiniować termin odnoszący się do zjawiska, które ma charakter uniwersalny i wygląda na głęboko zakorzenione w ludzkiej naturze.

Czytaj dalej

Ku Wschodowi (cz. 9)

Czyż nie jest warte refleksji, że spośród wszystkich założycieli wielkich religii jedynie Budda się uśmiechał? To czego doświadczamy w obecnych, jakże pogmatwanych i destrukcyjnych dniach, to nic innego jak czasowo-przestrzenna wypadkowa tego, co zawsze było. Zgodnie z buddyjską koncepcją powraca tylko to, co kiedyś zostało puszczone w ruch. Teraz wraca i uderza. Wydawałoby się, że człowiek współczesny otoczony antenami, zegarami, ekranami i monitorami, na których w ciągu sekund dowiaduje się o niezliczonej ilości faktów, wie co z tym zrobić. Jest wręcz odwrotnie, jest jeszcze bardziej bezradny niż dwa tysiące lat temu. Gdzie zatem ta jasność? Gdzie oświecenie? Gdzie mądrość?

Czytaj dalej

Jak to ze chrztem bywa

Nie tylko media katolickie, ale i wiodące świeckie (m.in. „The Washington Post” ”The Guardian”, „Time”, telewizje BBC, ABC, NBC, CNN) obiegła kilka dni temu sensacyjna wiadomość o unieważnieniu tysięcy chrztów udzielonych na przestrzeni 26 lat przez księdza Andresa Arango z Arizony, poprzednio posługującego w Kalifornii, a jeszcze wcześniej w Brazylii, gdzie w 1995 roku  otrzymał święcenia kapłańskie.

Czytaj dalej

O komunikowaniu się ludzi i zwierząt

I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!» (Mk 16:15)

W obrębie chrześcijańskiej – a więc teistycznej i kreacjonistycznej – koncepcji świata zwierzęta stanowią integralną i niezbywalną komponentę bytu stworzonego. Implikuje to właściwe dla nich role, funkcje, cele i doskonałość – entelechię – w porządku istnienia. Nie powstały bez ważnego powodu, ponieważ nic nie otrzymałoby istnienia, gdyby nie miało uzasadnionej w sposób supranaturalny – a więc tylko częściowo przez nas poznawalny – racji. Co więcej, wedle pierwszego opisu stworzenia zwierzęta są naszymi „starszymi braćmi” – jak bowiem pouczają wersety 1:20-25 Księgi Rodzaju, zostały stworzone przed człowiekiem. Z rozkazu Stwórcy już miały na niego „czekać”, robić mu miejsce w dopiero co zaistniałym, pachnącym jeszcze świeżością świecie, by pojawiwszy się w nim nie czuł się samotny, nieszczęśliwy, pusty i zlękniony – ale niejako „przywitany”.

Czytaj dalej

Rezy Aslana „Historia uczłowieczania Boga”

Kiedy w listopadzie 2017 r. ukazała się książka Rezy Aslana God. A human History, jej autor był już religioznawczym celebrytą – z własnym programem (Believer) w telewizji CNN i udziałem w rozlicznych projektach telewizyjnych, radiowych i internetowych. To wszystko dzięki nadspodziewanemu  sukcesowi  poprzedniej książki: Zealot: The Life and Times of Jesus of Nazareth* (2013), która po skandalicznym programie wyemitowanym przez telewizję Fox News (załączam wideo) trafiła na sam szczyt listy bestsellerów w prestiżowym „The New York Times”. Dziennikarka prowadząca wywiad z Aslanem zakwestionowała w nim prawo muzułmanina do wypowiadania się na temat Jezusa – co natychmiast wywindowało akcje „kontrowersyjnego” Autora.

Czytaj dalej

Pelagianizm, czyli o wielkim ludzkim marzeniu*

Czy jest ktoś tak nierozważny, tak niegodziwy, tak niepomny na jakąkolwiek słuszność, kto ośmieliłby się nakazać bądź słudze, bądź jakiemuś podwładnemu coś takiego, o czym wie, że nie jest w stanie tego spełnić? Dla przykładu: czy będzie żądał ktoś od swojego niewolnika, aby drogę wymagającą czterech dni pokonał w ciągu jednego dnia, bądź fale rozległego morza przemierzył raczej pływając niż żeglując? […] Jeśliby pozwolił sobie wydać taki rozkaz, któż by go nie miał nie tylko za niegodziwca, ale wręcz szaleńca, a przy tym uznałby, że nakazuje człowiekowi to, czemu w żaden sposób nie potrafi on podołać ze swej natury? […] Jakaż musi być przewrotność – myśleć tak o Bogu!
[Pelagiusz, Pisma, Kraków 2017, s. 149]

Czytaj dalej

Ku Wschodowi… (cz. 8)

Któregoś wieczoru zacząłem liczyć, jak to przez pewien okres mojego życia rok po roku spotykałem kolejnych indyjskich guru. Trochę ich było. Takich, których poznałem osobiście  – poprzez rozmowę czy dłuższy pobyt w aszramie  – było jedenastu. Krótka ich charakterystyka pod względem cech wspólnych: wszyscy byli mężczyznami i wszyscy mieli powłóczyste szaty. Z uczciwością wobec samego siebie mogę też powiedzieć, że dziesięciu z tych jedenastu to raczej zwykli naciągacze, otoczeni innymi naciągaczami.

Czytaj dalej

O równoważności Bożego Narodzenia, słowiańskich Szczodrych Godów i Zimowych Świąt

Świętowanie Bożego Narodzenia należy do moich najlepszych wspomnień z młodości i nadal pozostaje corocznie kultywowaną tradycją. Chociaż wraz z życiowymi zmianami ulegała ona kolejnym modyfikacjom, to jednak jej – wigilijny głównie – trzon pozostaje niezmienny. Zupełnie nie rozumiem coraz to częstszych narzekań i wybrzydzań – a to na “nowo-pogańską” komercjalizację, a to na znów na staropogańskie korzenie zimowego świętowania umownych urodzin Jezusa, o zarzutach hipokryzji w nagminnym ponoć  odgrywaniu “rodzinnego teatru” nie wspominając.

Czytaj dalej

Opuszczanie świata*

Maryja była sama, gdy rozmawiała z Aniołem, gdy zstąpił na nią Duch Święty i moc Najwyższego ją osłoniła, była sama, a dokonała zbawienia świata i poczęła odkupienie wszystkich ludzi. Piotr był sam i poznał tajemnicę uświęcenia narodów pogańskich na całym świecie. […] Jasno więc wynika z tego, że gdy jesteśmy sami, wówczas ofiarujemy siebie Bogu, wtedy otwieramy dla Niego nasz umysł, wtedy zdejmujemy płaszcz udawania. Adam był sam, kiedy został umieszczony w raju, był sam także, kiedy został stworzony na obraz Boży, lecz nie był sam, kiedy został wypędzony z raju. Pan Jezus był sam, kiedy odkupił świat; albowiem to nie jakiś wysłannik lub anioł, lecz to sam Pan zbawił swój lud, chociaż nigdy nie jest sam Ten, w kim zawsze przebywa Ojciec. Zatem i my także bądźmy sami, aby Pan był z nami.**

Czytaj dalej

Pytania o samego siebie z jogą w tle

Najnowsza książka Emmanuela Carrère, Joga*, jest z jednej strony intymnym sprawozdaniem zmagania się z sobą i swoją chorobą, a z drugiej raczej niespotykanym sposobem pisania o jodze. Nie chcę rozważać wątku psychoterapeutycznego czy psychiatrycznego, który miejscami przypominał mi zapomniany już Obłęd Jerzego Krzysztonia (wydany przez PIW w 1979 r.), gdzie można znaleźć jakże aktualne w czasach dzisiejszych słowa zamieszczone na skrzydełku okładki, że obłęd jest destrukcją albo niewyjaśnioną grą lęków, rozpaczy, trwóg i udręk, chociaż w tej gehennie zdarzają się olśnienia. Iluminacje. Błyski tak nieprawdopodobne, jakby otwierała się przed człowiekiem tajemnica stworzenia!

Czytaj dalej

Poetycki wielogłos o starości (8) – Robert Graves

Ponad 50 lat później Robert Graves napisał The face in the mirror – utwór podobny do wiersza Thomasa Hardy’ego, wykorzystujący ten sam motyw: podmiot liryczny patrzy na swą twarz w lustrze. Wiersz powstał w 1957, gdy poeta miał 61 lat. Dwie pierwsze zwrotki mają posmak satyryczny. Fizjonomia, którą poeta ogląda podczas porannego golenia, jest obliczem niemal karykaturalnym: zniszczonym przez wiek, przejścia wojenne (jedna brew nieco opada na oko z powodu wciąż tkwiącego w niej odłamka), kontuzje sportowe (krzywy, złamany nos przez faul).

Czytaj dalej

Ku Wschodowi… (cz. 7)

Atmosfera tajemniczości wokół Tybetu nie tylko u natchnionych hinalaistów-mistyków czy poszukiwaczy utopijnej boskiej krainy na Ziemi, ale szczególnie u wszelkiego rodzaju duchowych guru jest czymś wpisanym w ten region świata. Stąd mityczne krainy, niespotykane nigdzie indziej miejsca czy równe bogom istoty. Dlatego dla wielu to już tylko krok do miejsca wyśnionego, utopijnego,  poszukiwanego, czyli shambhali. Mitologiczna shambhala uważana jest za miejsce szczególne gdzieś w Tybecie, gdzie wedle przekazywanych wieści „przechowywana jest wiedza duchowa wywodząca się od Wielkich Mistrzów Ludzkości”.

Czytaj dalej

Poetycki wielogłos o starości (7) – Thomas Hardy

Kolejny głos o starości: I Look Into My Glass Thomasa Hardy. Poeta napisał ów krótki wiersz w 60-tym roku życia. Podmiot liryczny patrzy na siebie w lustrze, na swe odbicie i widzi pomarszczonego, zniszczonego przez wiek osobnika. Chciałby – takie wyraża życzenie – aby jego serce, jako poetycka metafora ośrodka emocji, namiętności, wzruszeń, podobnie skurczyło się, zmalało, zestarzało w równym stopniu. Aby nie było naczyniem pełnym uczuć, ale zeschło się jak łupina orzecha.

Czytaj dalej

Fantazmatyzacja systemu kościelnego

Nie da się ukryć, że dla mnie to książka nie pozostawiająca złudzeń, co do systemu i wyrosłej na nim instytucji, dlatego pozwoliłem sobie na coś w rodzaju subiektywnego streszczenia Systemu kościelnego, czyli przewagi pana K., gdzie Tomasz Polak wyraźnie wskazuje na różnice między Jezusem realnym i legendarnym. Na początek wyjaśnienie, dlaczego w książce w krótkich anegdotach obecny jest Pan K. Bertolda Brechta. Anegdoty te są o głupocie i naiwności ludzkiej. W sprzedawaniu iluzji sukces odnoszą ci, co potrafią snuć sugestywne monologi o jakiejś utopii, jest ich niewielu, ale są biegli w manipulacji. Natomiast ci, którzy wysłuchują tych „rewelacji”, ulegają perswazji z prostego powodu, po prostu wstydzą się, że czegoś nie rozumieją, albo boją się zadawać pytania.

Czytaj dalej

„System kościelny” T. Polaka – refleksje polekturowe

Dopiero teraz dotarła do mnie ważna dla religioznawstwa książka Tomasza Polaka (wydana w ubieglym roku) System kościelny, czyli przewagi pana K. Pod jej ewidentnym wpływem zdaje się być Piotr Augustyniak – autor kontrowersyjnego (dla mnie – o czym tutaj) autobiograficznego eseju Jezus Niechrystus. Obydwaj Autorzy to byli duchowni, co dla krytycznych analiz religii jest nie bez znaczenia, przy czym prof. Tomasz Polak (dawniej Tomasz Węcławski) był przed opuszczeniem Kościoła jednym z najwybitniejszych polskich teologów, którego książkom i wykładom wielu tzw. otwartych katolików zawdzęcza i swoją “otwartość”, i pogłębienie osobistej wiary/duchowości. Sama się do nich zaliczam, więc wiem, co mówię. 🙂

Czytaj dalej

Ku Wschodowi… (cz. 6)

Kiedy ktoś szuka – rzekł Siddhartha – wówczas łatwo może się zdarzyć, że oczy jego widzą już tylko to, czego szukają, że nie jest w stanie niczego znaleźć, nic do siebie dopuścić, bo myśli tylko o tym, czego szuka, bo ma przed sobą cel, bo jest opętany myślą o celu. Wszak szukać znaczy mieć cel. Zaś znajdować, to być wolnym, być otwartym, nie mieć żadnego celu. Ty, o czcigodny, jesteś może w istocie poszukiwaczem, bo goniąc za celem, nie dostrzegasz pewnych rzeczy, które masz przed oczyma. (Hermann Hesse, Siddhartha)

Czytaj dalej

Poetycki wielogłos o starości (6) Czesław Miłosz

Czesław Miłosz – Do Allena Ginsberga (fragment całości*)

Allen, dobry człowieku, wielki poeto morderczego stulecia / ty, który upierając się w szaleństwie doszedłeś do mądrości. /Tobie wyznaję, moje życie nie było takie, jak bym chciał. / I teraz minęło, leży jak niepotrzebna opona na skraju / drogi./ Było takie jak życie milionów, przeciwko któremu buntowałeś / się w imię poezji i wszechobecnego Boga. /Poddane obyczajom, z wiedzą, że są absurdalne, i konieczności, /która zrywa co ranka i każe jechać do pracy. / Z niespełnionymi pragnieniami, nawet z niespełnioną chęcią / krzyku i bicia głową o ścianę, z powtarzanym sobie zakazem / „Nie wolno”

Czytaj dalej

Ku Wschodowi… (cz. 5)

Wina, wielka wina, jaką czuje przez długi czas bohater Bombaju*, gdy zdał sobie sprawę z olbrzymiej niesprawiedliwości, jaka była udziałem milionów ludzi, choć widział na co dzień wielką krzywdę i niewyobrażalną biedę ludzi, którzy tego doświadczali tylko dlatego, że się tacy urodzili. Niby widział, ale tak naprawdę nie widział, a co ważniejsze nie czuł. Dopiero ta jedna scena, kiedy zobaczył kobietę z dwójką małych dzieci jakże przypominających mu jego własne, zdał sobie sprawę z bólu, który współodczuwa wobec tych trojga.

Czytaj dalej

Poetycki wielogłos o starości (5) Robert Frost

Wiersz Roberta Frosta, An Old Man’s Winter Night*, krytycy porównują do Gerontriona Eliota. I słusznie. Stary człowiek w „pustych pokojach” domu, gdzieś na wsi. Jest noc. Nie wiadomo, co powstrzymuje go przed pamięcią, kim był. Nie wiadomo, co spowodowało, że przebywa sam w tym skrzypiącym pokoju, w tym wieku. Gerontion Eliota przemawiał w pierwszej osobie, mówił od siebie. Jest to jakby rodzaj introspekcji/wiwisekcji. Starzec Frosta mówi w trzeciej osobie. Podmiot liryczny referuje to, co widzi. Nie może powiedzieć, dlaczego ani co myśli stary człowiek.

Czytaj dalej

Ku Wschodowi… (cz. 4)

Poznając świat w obrębie dostępnej mi religii europejskiej, sensu dla siebie w niej nie znalazłem. Znazłem go kierując się „ku Wschodowi”. Paradoksalnie dopiero tamte teksty umożliwiły mi znalezienie tego, co wydawało mi się najbardziej bliskie, czyli własne doświadczenie. Szukam słów, które być może zdołają przybliżyć istotę doświadczenia i nasuwają mi się dwa. Pierwsze to akasha, czyli przestrzeń będąca mną i poza mną, niczym eter wszechświata, drugie to dharma – odnoszące się do uniwersalnej trwałości i równowagi, która u każdego na inny sposób manifestuje odwieczną powinność.

Czytaj dalej

Poetycki wielogłos o starości (4) T. S. Eliot

Gerontion* T.S. Eliota zdaje się być komentarzem do Snu Gerontiusa J.H. Newmana, choć krytycy raczej o tym nie wspominają. Sytuacje wyjściową mamy podobną: stary człowiek w miesiącu suszy słucha tego, co mu czyta chłopiec. Czeka na deszcz. Może świat ożyje, a on wraz z nim. Dosłownie i metaforycznie zarazem. Słucha, bo sam już nie może/nie chce czytać. Susza, posucha intelektualna/kulturalna/ideowa. Ziemia jałowa. Czeka na deszcz i wegetację. Coś może zacznie się rodzić, powstawać, tworzyć na tej spustoszonej ziemi. Gerontion przebywa w zrujnowanym domu, mieszkaniu swego ducha. Nie walczył o żadna ideę, nie poświęcał się, nie cierpiał za sprawę. Bo chyba żadnej sprawy, żadnej idei nie uważał za wartą poświęcenia. Wiór człowieka. Stary może nie tyle wiekiem, co duchem. Pustka, nicość, dekadencja.

Czytaj dalej

Refleksje po lekturze książki „Jezus Niechrystus”

Esej Piotra Augustyniaka przeczytałem zaraz po opublikowaniu. Niestety zabrakło czasu w trakcie spotkania z Autorem (w cyklu “Filozofia w ogrodzie”, 7 kwietnia b.r.) na podzielenie się kilkoma refleksjami. Teraz pozwalam sobie na ich przedstawienie. Książka, choć jak na warunki polskie odważna, to jednak wciąż mocno zanurzona w “sosie” teologii katolickiej, zwlaszcza w części drugiej rozdziału Szczęście w nieszczęściu, gdzie były dominikanin przechodzi do interpretacji błogosławieństw Jezusa i konstatuje, że między „błogosławieni” i „szczęśliwi” jest znaczeniowa różnica.

Czytaj dalej

„Jezus Niechrystus”? – Jestem za, a nawet przeciw

Przywołanie w tytule znanego zwrotu Lecha Walęsy ma dwa powody. Pierwszy – to oczywista (bo przez Autora Jezusa Niechrystusa zamierzona) ambiwalencja rekonstrukcji nauczania “Jezusa historycznego”, wydestylowanego z jedynie dostępnych tekstów ewangelicznych, powstałych wiele dziesięcioleci po Jego śmierci, sakralizujących Osobę nauczyciela z Nazaretu oraz słowa nigdy przez niego samego niezapisane (historyczny Jezus mógł być niepiśmienny). Powód drugi to meta-koanowy charakter kultowego już bon mot’u (za który należałaby się p. Wałęsie nagroda literacka) będącego de facto udaną, acz niezamierzoną, definicją buddyjskiego tekstu-zagadki, jakim jest koan.

Czytaj dalej

Ku Wschodowi… (cz. 3)

Dewocjonalia w Saranath, fot. L. Kulmatycki

Przebywając po raz pierwszy w Bodhgaya, Waranasi czy Sarnath byłem zaskoczony taką samą, jak gdzie indziej – np. na odpustach w rodzinnym kraju – pielgrzymkowo-komercyjną oprawą. Poznając wcześniej założenia buddyzmu, choćby poprzez kontakt z ośrodkami praktyki zen, wydawało mi się, że to, co tam zastanę, powinno być zupełnie poza tą „tandetną estetyką”. Dominowała jednak owa straganiarska dewocyjność właściwie wszędzie, gdzie wytyczone były szlaki „duchowej turystyki”.

Czytaj dalej

Czyściec i wstyd starości

Kardynał Newman przedstawia czyściec, a więc pokutę za popełnione w życiu występki, jako udrękę wstydu. Męka czyśćcowa w świeckich kategoriach – to udręka starości. Jest zasadniczo swoistą karą za przeszłość, czyli za faktyczne czy urojone występki życia minionego. W religijnej perspektywie kardynała Newmana jest to męka podwójna: nie jest się godnym obcowania z Bogiem, bo nie ma dla dawnych niegodnych poczynań usprawiedliwienia wobec boskiego przenikliwego spojrzenia; owo przenikliwe spojrzenie staje się własnym osądem – przed sobą samymi podlegamy wewnętrznej sankcji za jakieś minione uczynki.

Czytaj dalej

Ku Wschodowi… (cz. 2)

Zbliżam się do obszernych przestrzeni Elora Caves. Zachwycają swym ogromem, ale też siłą nagromadzonego tam przez wieki ducha, który wyczuwa się w pojedynczych rzeźbach i całych scenach. To nie tylko szereg wykutych w skałach wnęk czy nawet wielkich grot, gdzie hinduiści, buddyści i dżiniści obok siebie doświadczali jedności z wszechświatem, ale też do dzisiaj aktualność filozofii życia i trudu poszukiwań. U podnóża aszrama dżinistów w Ankai Village, przykład kontynuacji praktyki życia żywej do dni dzisiejszych, gdzie prostota miejsca, swoisty nastrój uporządkowania całej przestrzeni skłania do pozostania dłużej i, co ważniejsze, do zadawania pytań o ową jedność. We wszystkich takich miejscach prędzej czy później, czy to w samotności, czy też w spotkaniu z inną osobą, pojawia się podstawowe pytanie o związek ograniczonego pojedynczego bytu z nieograniczoną wszystkością. Czego szukam? Czego szukasz?

Czytaj dalej

Ku Wschodowi… (cz. 1)

Dziękując za zaproszenie, chciałbym w proponowanym cyklu przede wszystkim podzielić się swoimi przemyśleniami z intelektualnych, duchowych oraz fizycznych podróży i spotkań inspirowanych Indiami. Od prawie pół wieku – najpierw kontakt z tekstami filozofii indyjskiej, studia nad wieloma tekstami, a następnie spotkani guru i mistrzowie. Jednak przede wszystkim własne poszukiwania w ramach „podróży na wschód” inspirowały mnie do wielu pytań, refleksji, decyzji, sprzeciwów czy weryfikacji własnych poglądów oraz dróg życiowych. W tym okresie powstało wiele zapisków, notatek czy mniej lub bardziej zwartych tekstów z różnych faz moich dociekań. Fragmenty niektórych z nich, niekiedy uzupełnione o komentarze nawiązujące do bardziej aktualnych  dni, chciałbym udostępnić na stronie Mulier Religiosa et consortes

Czytaj dalej

Poetycki wielogłos o starości (3) John H. Newman

Potężny poemat kardynała Johna Newmana Sen Gerontiusa: umiera starzec Gerontius. Powiada o sobie: Już dłużej nie dam rady, i znów nadchodzi to poczucie ruiny, które jest gorsze od bólu, ta mistrzowska negacja i klęska tego wszystkiego, co czyni człowieka.* To uczucie jakby pogrążania się w wodzie, zapadania się pomiędzy „szczeliny” litych rzeczy. A do tego jeszcze okrutniejsze niepokojące doznanie przerażenia, które zaczyna wypełniać duszę. I tak dalej – następuje sugestywny opis snu o agonii Gerontiusa.
Dobre przedstawienie emocjonalnego doświadczenia starości. Po pewnym czasie już tego znieść nie można. „Tego”, czyli systematycznego odejmowania wszystkiego, co stanowi o człowieku – jego sił witalnych, sprawności umysłu; krzepkości ciała, optymizmu i wiary, że będzie lepiej, że sprostam przeciwnościom życia, podołam im praktycznie i emocjonalnie. Czytaj dalej

O „czuwaniu”, ktόre nie jest czekaniem

Trwająca wciąż pandemia uruchomiła apokalipryczną wyobraźnię chrześcijan wierzących w biblijne proroctwa dotyczące końca świata i poprzedzające όw koniec „drugie przyjście Chrystusa”, a wraz z nim nastanie – obiecywanego jakoby przez Biblię –  krόlestwa. Napisałam “jakoby”, ponieważ i samo pojęcie „Krόlestwa Bożego”, i jego nastanie  rόżnie jest w rόżnych denominacjach interpretowane. Apokaliptyczne wzmoźenia wśrόd biblijnych fundamentalistόw odżywają wraz z końcem każdego stulecia tudzieź przy okazji każdego spektakularnego kataklizmu – z taką samą intensywnością, jaka cechowała nadzieje pierwszych chrześcijan. Z tą rόżnicą, że nadzieja (pierwotnie wiązana z wyzwoleniem od  prześladowań ze strony Cesarstwa Rzymskiego) została wyparta przez strach, niezaleźnie od deklarowanych uczuć i oczekiwań.

Czytaj dalej

Poetycki wielogłos o starości (2) William B. Yeats

Charles Baudelaire pisał: Trzeba być zawsze pijanym […] Żeby nie czuć straszliwego ciężaru Czasu, co zgina wam ramiona i pochyla ku ziemi. Niekoniecznie alkoholem. Można się upić poezją albo cnotą, jak sądził. Albo czymkolwiek innym, co zaprzątnie umysł na tyle silnie, iż – mówiąc metaforycznie – wyprostuje plecy, przywróci blask oczom, skieruje uwagę, emocje i namiętności w inną stronę.
Ciężaru czasu się nie złagodzi, ale warto zrobić coś, by lżej go dźwigać, tym bardziej że wraz z latami siły słabną. Między innymi o tym właśnie mówi jeden z moich ulubionych, wierszy Williama Butlera Yeatsa, The Tower – o umyśle starca przejrzystym i jasnym, wędrującym pośród „duchów” swej młodości – dawnych lokalnych postaci, realnych albo zgoła tworów fantazji, ale istniejących na równych poziomach rzeczywistości. Czytaj dalej

Młodość i starość na uczcie u Platona

Dzieło niemieckiego artysty, Anzelma Feuerbacha, „Uczta” – odnosi się naturalnie do znanego traktatu Platona – biesiady wesołych młodzieńców w starożytnych Atenach. Praca ta została wręcz schlastana przez krytyków, którzy skarżyli się, że obraz wygląda jakby został zalany wapnem. Wzburzony Feuerbach, który uważał ten obraz za arcydzieło, zdołał mimo wszystko sprzedać   drugi, mocniej podkolorowany wariant. Czytaj dalej

Kto się nie boi Donalda Trumpa?

Bezprecedensowy atak  zwolennikόw Donalda Trumpa na siedzibe Kongresu wstrząsnął opinią publiczną na całym świecie, chociaż po prawdzie nie powinien zaskoczyć nikogo, kto śledził poczynania odchodzącego w niesławie 45-go prezydenta USA. Wiadomo, kim są liczni uczestnicy,  wśrόd nich także  ofiary śmiertelne wydarzeń 6-go stycznia – to zachęcani do protestόw przez samego Trumpa wyznawcy jego spiskowej teorii “skradzionych wyborόw”. Czytaj dalej

Poetycki wielogłos o starości (1) W. H. Auden

Starość to sytuacja niezgody na aktualną rzeczywistość. Nie odpowiada mi, nie mogę się do niej dostosować, jest mi coraz bardziej obca. Technologicznie, społecznie – inna, niesie ze sobą odmienny porządek wartości, coraz trudniejszy do zaakceptowania, zgoła odstręczający. Oprzyrządowana jest w odmienny sposób. W wierszu pt. Doggerel by a Senior Citizen (Rymowanka starszego obywatela) W.H. Auden napisze: Our earth in 1969 / Is not the planet I call mine, / The world, I mean, that gives me strength / To hold off chaos at arm’s length. Czytaj dalej

Bawmy się! Alegoria z Wenus i Kupidynem

Pierwsza rzecz, jaka się rzuca w oczy przy spojrzeniu na obraz Bronzino (pseudonim od ciemnej karnacji skóry; artysta naprawdę nazywał się Agnolo di Cosimo), włoskiego malarza późnego renesansu, to teatralność przedstawionej sytuacji.
W centrum naga Wenus – rozpoznajemy ją po złotym jabłku trzymanym w ręce, nagrodzie dla najpiękniejszej w starogreckim konkursie piękności – oraz jej synek, Amor, także zwykle przedstawiany jako nagi, uskrzydlony chłopiec. Na plecach ma kołczan; jedną ze „strzał Amora” trzyma Wenus wysoko w ręce. Spleceni w czułym uścisku, egoistycznie zajęci sobą, niepomni na to, co się wokół nich, a dokładnie – za ich plecami – dzieje. A dzieje się dużo, kłębią się alegoryczne postaci, potwory. To nie rzeczywistość, to teatr. Ale wszak i rzeczywista nie jest sama główna para. To alegorie, upostaciowane metafory. Czytaj dalej

Urodzić, ochrzcić, pochować!*

*Tekst byl pierwotnie opublikowany 13 X 2016 r. Przypominam go w związku z ostatnią decyzją TK.

Po czterech latach od opublikowania tego wpisu okazuje się on być bardziej aktualny niz wówczas, kiedy Jarosław Kaczyński wygłaszal swoją „obietnicę” – przy równoczesnym odrzuceniu przez PiS kontrowersyjnego projektu ustawy autorstwa Ordo Iuris.  Obóz rządzący nie miał jeszcze konkurencji z prawej strony sceny politycznej – stąd taktyczne (wówczas) pustosłowie Prezesa dla ugłaskania katolickich radykałów w Kościele i własnej bazie wyborców. Sytuacja Zjednoczonej Prawicy zmieniła się jednak po ostatnich wyborach parlamentarnych – wspierani przez Konfederację ultrakatoliccy prawnicy mogą teraz urzeczywistnić swoje teokratyczne plany podporządkowania ustawodawstwa państwowego „pochodzącemu od Boga” tzw. prawu naturalnemu.  Czytaj dalej

O wyższości postawy stojącej nad klęczącą*

*Tekst byl pierwotnie opublikowany na blogu “My Opera” 18 marca 2013 r. Przypominam go i aktualizuję w związku z trwającą od tygodnia bilbordową kampanią zilustrowaną ponizej 

Samozwańczy stróże ortodoksji katolickej ze Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Piotra Skargi uruchomili kolejną akcję protestacyjną. Tym razem jej przedniotem jest  udzielanie komunii  na rękę, zainicjowane przez parafie w związku z pandemią koronawirusa. Formalnie ta forma przyjmowania Eucharystii jest w Polsce dozwolona od roku 2005  (głównie z uwagi na odwiedzającyh nasz kraj cudzoziemców), ale w praktyce nie byla dotąd stosowana. Czytaj dalej