Eucharystia, komunia, Pamiątka i …

Wielki Czwartek to dzień, w ktόrym kościoły chrześcijańskie celebrują ustanowienie Eucharystii, dlatego temu tematowi poświęcam dzisiejszy wpis. Blog ma profil religioznawczy i okołoreligijny, a nie wyznaniowy – stąd w tytule  terminy, jakimi wierzący rόżnych denominacji określają swόj udział w tym rytuale oraz definiują jego charakter (sakramentalny bądź symboliczny) i rangę (zbawczą lub tylko pobożnościową). Wielokropek dotyczy religijności bezwyznaniowej. Czytaj dalej

Czym jest (lub nie jest) Boże Narodzenie

fostowicz-swiecaPamięci Michała Fostowicza (1948-2010)
w piątą rocznicę śmierci

Co rok o tej porze, czyli w Adwencie, powtarzane jest tytułowe pytanie o duchowy wymiar święta Bożego Narodzenia – które przez większość chrześcijan traktowane jest jako celebracja urodzin Jezusa, mimo iż powszechnie wiadomo, że jest to data  umowna,  w dodatku pogańskiej proweniencji. Co nie jest z mojej strony żadnym zarzutem, wręcz przeciwnie – powodem do upatrywania w  bożenarodzeniowej symbolice uniwersalnie symbolicznych konotacji.

Obraz (po lewej) autorstwa zmarłego pięć lat temu Michała Fostowicza mógłby być doskonałą tej symboliki ilustracją. A zarazem odwołaniem (moim, nie Autora obrazu) do bliskiego mi mistycyzmu Mistrza Eckharta. Czytaj dalej

Religijność (kompulsywna) jako uzależnienie

„Dlatego proszę Boga, aby mnie uwolnił od Boga…” (Mistrz Eckhart)

religijnoscReligijne uzależnienie kojarzone bywa z sektami, nie jest to jednak cała prawda ani o sektach, ani o religijnym uzależnieniu. Sekty bowiem  nie tyle uzależniają, co raczej ubezwłasnowolniają. Funkcjonowanie ich (i w nich) oparte jest przede wszystkim na efektywnym administrowaniu strachem. W przypadku sekt religijnych jest to strach przed “wiecznym potępieniem” (bądź unicestwieniem) i  uleganiem „podszeptom szatana” lub – co na jedno wychodzi – wpływom świata. Stąd mniej lub bardziej dosłowne izolowanie się od ludzi i spraw tegoż świata. Czytaj dalej

Niepokalane poczęcie. Gramatyka dogmatu*

8 grudnia to w kościele katolickim święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Chociaż w Biblii nie ma na ten temat wzmianki, Kościół – opierając się na tekstach apokryficznych – już w VII wieku zaczął obchodzić święto cudownego poczęcia Marii. Jeszcze nie niepokalanego – odzywał się w nim jedynie starotestamentowy motyw Abrahama i Sary, którzy zgodnie z obietnicą Jahwe poczęli Izaaka w starczym wieku,  podobnie jak (w Nowym Testamencie) Zachariasz i Elżbieta – Jana Chrzciciela.
W kościele wschodnim moment cudownego poczęcia  Marii uwiecznia ikona, znana jako Spotkanie św. Joachima ze św. Anną przy Złotej Bramie w Jerozolimie. Czytaj dalej

Ewangelia wg św. Jana i Richarda Dawkinsa*

Gauguin - EveKiedy czytam Ewangelię według św. Jana, a robię to dosyć często, wydaje mi się w miarę jasna i zrozumiała. Wystarczy jednak, że zajrzę do teologicznych komentarzy, którą to czynność wymuszało na mnie studiowanie na kierunku teologicznym (przed laty, ale nawyk pozostał), natychmiast dopada mnie „sokratejska” refleksja: wiem, że nic (z tego) nie wiem. Co samo w sobie nie byłoby powodem do zmartwienia, gdyby (nie tylko mój) indywidualistyczny temperament i w konsekwencji stosunek do wiary. Oto przykładowa egzegeza poetyckiego Prologu – autorstwa o. Raymonda E. Browna SJ – przerastająca (chyba nie tylko) moje recepcyjne możliwości: Czytaj dalej

Wiara i dogmaty

Osobliwości polskiego katolicyzmu (16)

Sondaż na temat wiary Polaków,  którego wyniki widać poniżej, ani mnie nie zgorszył, ani nie zdziwił. Przypuszczam, że dość podobnie wygląda to w innych  katolickich krajach.

 

Zagadkowo natomiast brzmi konstatacja  o. Pawła Gużyńskiego OP, którą kończy się wykadrowany przeze mnie  fragment jego telewizyjnej dyskusji z prof. Joanną Senyszyn. Zacytuję ją “na piśmie” nie dlatego, żebym się  nie zgadzała, lecz ponieważ akurat ta refleksja wydaje mi się mądra i ważna, a zarazem – w ustach przeora zakonu kaznodziejów (Ordo Praedicatorum), powołanego do szerzenia wiary  – trochę niepokojąca. Czytaj dalej

O jedności świąt Wielkanocy i Bożego Narodzenia*

Ilekroć czytam kazania Mistrza Eckharta, zawsze uderza mnie w nich znikomość tematyki pasyjnej i wielkanocnej. Ten średniowieczny teolog i mistyk niemal wyłącznie pochłonięty był tajemnicą rodzenia się Syna – czyniąc z niej nie tyle centralny, co wręcz jedyny dogmat chrześcijański. A właściwie sprowadzając do niego wszystkie pozostałe. Historyczność ewangelii go nie interesowała, stąd zapewne tak kontrowersyjny (nie tylko na tamte czasy) stosunek do liturgicznego kalendarza – zdominowany przez teologiczny leitmotiv rodzenia (w duszy) Syna.  Mamy tu jakby lustrzane odwrócenie teologii kościołów wschodniokatolickich, gdzie takim dominującym leitmotivem jest Zmartwychwstanie Pańskie.

Nativity-Resurrection

Teologiczną paralelność narodzin i zmartwychwstania Chrystusa doskonale ilustruje powyższa para ikon, z ich kanonicznie obowiazującą powtarzalnością biblijnych motywów-symboli.  Zarówno  żlobek, jak i grób, usytuowane są we wnętrzu tej samej góry (góra to w Biblii symboliczne miejsce objawiania się Boga), a śmiertelny całun w otwartej trumnie jest malarskim powtórzeniem bożenarodzeniowych rekwizytów:  stajennego żłobu i otulającego niemowlę płóciennego zwoju…

Czytaj dalej

Inkwizycja à rebours

30f54-mistrz20eckhartPierwsza od ponad 700 lat abdykacja papieska przypomniała mi o ciągnącym się niewiele krócej inkwizycyjnym procesie Mistrza Eckharta, potępionego przez Jana XXII w r. 1329 za ten m.in. fragment kazania: …jestem tym samym Synem, a nie innym. Ponieważ Ojciec doko­nuje jednego tylko dzieła, rodzi mnie jako swego Jedno-rodzonego Syna, bez żadnej różnicy. Zostajemy całkowicie przekształceni i przemienieni w Boga (2 Kor 3,18) […] Co bowiem przemienia się w inną rzecz, two­rzy z nią jedno. Zostaję przemieniony w Niego tak całkowicie, że tworzy On mnie jako własny byt – nie podobny, lecz jako jeden. 

Czytaj dalej

Prawdziwy cud Eucharystii

W zapomnienie poszedł już „eucharystyczny cud” w Sokółce, ale możemy być pewni, że będą następne. Jeśli nie w Polsce, to w Ameryce Łacińskiej albo na Filipinach… czyli wszędzie tam, gdzie  żywy jest kult relikwii i magiczne (to nie znaczy, że uważam je za „niewłaściwe”) podejście do sakramentów. Liturgiczna formuła eucharystyczna mówi, że przyjmujemy: ciało, krew, duszę i boskość Chrystusa. W tekstach i wypowiedziach praktykujących katolików na temat Eucharystii  spotykam się natomiast często z formułą okrojoną do „ciała i krwi”, przy czym na ogół dodaje się: „Jezusa Chrystusa”, zamiast tylko: „Chrystusa”. Czytaj dalej